Bea i szalone pomysły
środa, 14 września 2011
W domu nie było jabłek...
We wtorkowy poranek wybrałam się na rynek. Kupiłam kilogram "szampiona" (napis wystawiony przez panią ;) oraz 1 kilogram jabłek mieszanych, pośród których trafiły się trzy przepyszne gruszki. Zachęcona takim zakupem już miałam wizję ciasta, które upiekę. Myślałam o cudownym cieście znajdującym się na blogu "gotuje bo lubię" ( link do przepisu )... No cóż suma sumarum nie miałam wszystkich potrzebnych do tego ciasta składników. Nie załamana tym odkryciem sięgnęłam po mój magiczny notes i znalazłam tam ciasto "wiewiórka" spisane z jakiegoś tutoriala na youtubie, jeżeli odnajdę go ponownie to wcisnę tutaj link. Upiekłam i wyszło rewelacyjnie. A oto przepis:
Składniki:
3 duże jabłka (dałam 4),
1 szklanka orzechów włoskich (niestety nie miałam pod ręką, dodałam za to 0,5 łyżeczki olejku migdałowego),
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki,
4 jaja,
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej.
Uwagi:
dodatkowo dodałam 1 łyżeczkę cynamonu oraz 1/2 łyżeczki imbiru.
Jajka ubić z cukrem, następnie dodać przesianą wraz z proszkiem i sodą mąkę. Na końcu dodać olej (ja dodałam tu jeszcze wspomniany cynamon, olejek migdałowy oraz imbir). Teraz dodać jabłka i orzechy, wszystko zamieszać najlepiej drewniana łyżką. Piec 30 minut (piekłam znacznie dłużej, bo około 50 minut) w 200 st C. Ciasto można posypać cukrem pudrem.
Ciacho nie dość że pięknie wyrosło to pachnie lekko migdałami. Lekko szczypało w język od dodanych przypraw. Jabłka po wypieczeniu dodawały miłych doznań smakowych, użyłam 3 różnych gatunków, każde w cieście ma inny stopień miękkości. Na następny dzień wydaje mi się jeszcze lepsze, chociaż to moje osobiste odczucie.
Uwagi: piekłam w blaszce prostokątnej, następnym razem spróbuje w okrągłej z kominkiem i porównam efekty.
poniedziałek, 12 września 2011
środa, 7 września 2011
wtorek, 6 września 2011
Po praz pierwszy...
Mój pierwszy wpis, jestem bardzo szczęśliwa... Może na początek podzielę się z Wami moimi anielikami z masy solnej. Niestety padła mi moja cyfrówka i zdjęcia są raczej, nie oszukujmy się kiepskiej jakości, ale naprawię to już niedługo.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









